Polska bezradność...
Wpisany przez Administrator    Wtorek, 30 Czerwiec 2009 17:33    PDF Drukuj Email

Sprawa pana O. z Jędrzejewa, który znęcał się przez zaniedbanie nad swoimi krowami i końmi, pozostawiła niesmak wśród członków TPdZ. Dwukrotnie składaliśmy doniesienie o przestępstwie na policji i tyle samo razy sprawę umarzano. Podobno pan O. nie wyczerpał znamion czynu zabronionego... Nie karmił zwierząt, nie udzielał im pomocy weterynaryjnej, gdy były chore, trzymał na łące w upale i mrozie. Nie uprzątał obornika, aż zwierzęta „topiły się" we własnych odchodach. Gdy któraś ze sztuk padła, nie zgłaszał tego nigdzie ani nawet nie usuwał zwłok. Czekał aż same się rozłożą czy to na podwórku, czy w pobliskim rowie, czy też w oborze pośród udeptujących je żywych osobników. Wbrew przepisom nie kolczykował młodych sztuk bydła, toteż oficjalnie nie istniały cielaki, które sam zabijał. Dla prokuratora prowadzącego sprawę to nie wystarczyło. Cóż, kwestia rażenia...
Nie chodziło nam, aby zamknęli tego człowieka w więzieniu. Walczyliśmy o to, żeby zgodnie z możliwościami, jakie daje Ustawa o Ochronie Zwierząt, zabrano mu zwierzęta. Zdążyliśmy się zorientować, że mężczyzna ten nie jest w stanie zająć się sam sobą, a cóż dopiero innymi żywymi istotami.
Dziś panu O. pozostało kilka sztuk bydła i koń. Resztę sprzedał za namową władz gminnych. Mieszkańcy Jędrzejewa zaczynają mówić więcej. Niektórzy z nich odwiedzając pana O. widzieli drastyczne sytuacje. Bydło nie opowie, jakich cierpień musiało tam zaznać, bo albo już nie żyje, albo mówić nie potrafi. Ludzcy świadkowie też nie zeznają przed sądem, bo taka ich natura.
Trzymamy kciuki, aby sprawa zagłodzonej bokserki z Huty Szklanej, o której pisaliśmy w numerze 22 TN, prowadzona była przez prokuratora, którego razi to, co rażące...

Beata Maciejewska

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."