Psia dola
Wpisany przez Administrator    Wtorek, 30 Czerwiec 2009 17:34    PDF Drukuj Email

Pokuszę się o wysnucie teorii, że najgorzej jest być psem. Rzecz jasna nie upragnionym labradorem właścicieli willi z ogrodem. Mam tu na myśli wiejskiego kundla. Czyli na wsi, u przeciętnego gospodarza najgorzej jest być psem. Wystarczy przypomnieć sobie popularne przysłowia: fałszywy jak pies. Nie dla psa kiełbasa. Pogoda pod psem. Przeciętny polski gospodarz przejawia zatwardziałą postawę, którą jako wolontariusze zwykliśmy określać mianem „betonu". Przez beton się nie przebijesz,. I nie przekonasz, że zwierzę nie tylko czuje, ale też ma swoje prawa.
Uzasadnienie mojej teorii? Proszę bardzo. Otóż posiadacz „betonowej" mentalności dba o swoje zwierzęta, jeśli leży to w jego interesie. Nakarmi i napoi konia, bo dzięki niemu pracuje na polu czy dojedzie wozem dokąd trzeba. Krowy dają mu mleko, więc są dochodowe i warto o nie dbać. Podobnie świnie i kury, które najpierw trzeba utuczyć, aby potem mieć co jeść. Zdarza się nawet, że wzywa się weterynarza do chorej sztuki, albo kupuje w mieście tabletki na odrobaczenie. Jeśli chodzi o kota, to żyje wolno, więc upoluje sobie myszkę i zawsze znajdzie zaciszne miejsce do spania.
Pozostaje nasz udomowiony (częściej: "przybeczkowiony") pies. Przeciętny gospodarz, jak tradycja każe, trzyma swojego psa na uwięzi. Za budę służy mu zazwyczaj coś pomiędzy beczką, a sfatygowaną skrzynią. Jeść dostaje zazwyczaj trzy razy w tygodniu, jak coś spadnie ze stołu, a wodę ma, jak mu napada. Nic sobie nie upoluje, bo łańcuch wiąże go na stałe z pilnowanym gospodarstwem. Z tego samego powodu nie znajdzie schronienia przed zimnem czy deszczem. Nie rozgrzeje się biegając. Nie wezwą do niego lekarza, gdy zachoruje. Gdy wyzionie psiego ducha, na jego miejsce pojawi się następny nieszczęśnik.

Beata Maciejewska

Komentarze
Dodaj nowy
aniolek  - piosenka ich troje -o histori psa   |2011-09-02 14:33:17
weź mnie ze sobą
nie zostawiaj, odwiąż smycz
tam za płotem
czeka wierny Ci jak nikt
ciągle czekam
aż zawołasz znowu mnie
tylko oczy blask straciły serce nie
byłem gwiazdką szary karton a w nim ja
pierwszy raz na Twoich rękach pierwsze hau
ty już pewnie nie pamiętasz w ogóle mnie
a ja Ciebie nie zapomnę nigdy, wiesz

za żółtych sztachet murem
słyszę kroki, każdy Twój
tam wiernie będę czekał
ile będę mógł
ile będę mógł
ile będę mógł

noc minęła
ja wpatrzony w żółty płot
stoję głodny i wspominam tamten rok
każdy spacer, wyjazd, święta wszystkie dni
kto wszystkiemu temu winien tylko Ty
więzień brzózki już nie stoi, opadł z sił
w jednym oku się odbija żółty błysk
nie doczekał się na Panią
ktoś zdjął z drzewa kiedy spał
smycz czerwoną i zakopał
nie ma psa

za żółtych sztachet murem
leży najwierniejszy pies
myślał że właśnie ludzie
są mądrzejsi niż on jest

za żółtych sztachet murem
leży serce wielkie tak
że czeka na swą Panią
wyrwie się gdy da mu znak
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."