| Sprzedawali psy z chlewa | |
|
W sobotni poranek na terenie jednej z posesji w gminie Kaczory pojawili się inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt”, funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Pile, lekarz weterynarii i zoopsycholog. Rozpoczęła się szczegółowa kontrola gospodarstwa. - Okazało się, iż w budynku gospodarczym, w boksie po trzodzie chlewnej znajdują się klatki, a w nich trzymane są szczeniaki w typie rasy york. Zwierzęta były zamknięte. W środku znajdowały się odchody, którymi były całe oklejone. Były zaniedbane, brudne i mocno zapchlone – wymienia Krystyna Kukawska z „Pogotowia dla Zwierząt”. W chlewie trzymano jednak nie tylko szczeniaki ale i dorosłe psy. Niektóre na dzień wypuszczano do boksów na terenie gospodarstwa. Warunki ich utrzymania wcale nie były lepsze. – Zwierzęta spały w klatach po warzywach, wyścielonych mokrymi od deszczu, szmatami. Wszędzie było pełno much, robaków, robiło się nam niedobrze podczas oględzin – tłumaczy Bielawski.
Z raportu z interwencji Pogotowia dla Zwierząt wynika, iż na dworze psy nie miały lepiej. „We wszystkich kojcach nie było wody zdatnej do picia, w płaskich naczyniach plastikowych i blaszanych znajdowała się deszczówka zanieczyszczona błotem i odchodami. W żadnym z tych kojców nie było suchego, czystego miejsca, na którym psy mogłyby się położyć” – czytamy w opinii lekarza weterynarii. – Mimo licznych kontroli jakie prowadzimy codziennie na terenie kraju, rzadko widzimy tak drastyczne warunki utrzymania psów. Ci ludzie nawet nie mieli ważnych szczepień przeciwko wściekliźnie i to od kilku lat – tłumaczą inspektorzy z „Pogotowia dla Zwierząt”.
U niektórych psów panowała tak duża inwazja pcheł, że wywołała tzw. alergiczne pchle zapalenie skóry. Choroba ta charakteryzuje się m.in. silnym świądem. Zwierzęta intensywnie drapały się i gryzły najczęściej w okolicach ogona i pachwin. Na szyi i grzbietach miały strupy. Przy próbach załatwiania się w moczu zauważono krew. W odchodach było sporo robaków. Lekarz weterynarii i zoopsycholog z Piły potwierdzili, iż dalsze przebywanie psów w tym gospodarstwie nie powinno mieć miejsca. – Warunki nie spełniały i nie zaspokajały nawet minimum potrzeb zwierząt. Przebywanie w takim miejscu z obecnym właścicielem, który wykazuje ignorancję w stosunku do potrzeb życiowych zwierząt, naraża ich życie i zdrowie na niebezpieczeństwo, jednocześnie powodując cierpienie fizyczne i psychiczne zwierząt – mówi Danuta Żołędziewska, zoopsycholog z Piły.
Zwierzęta sprzedawano nawet po 900 złotych, a jadły najgorszą i jednocześnie najtańszą karmę, jaką można kupić w markecie. Przy klatkach szczeniaków, w korytach do karmienia świń, gniła marchew… Psy zbadane zostały przez lekarza weterynarii. - Oprócz złego stanu fizycznego i psychicznego okazało się, iż jedna z suczek ma trzy centymetrowy kamień w pęcherzu. Inne mają znacznie zawyżone wyniki wątrobowe. Ich leczenie będzie trwało co najmniej kilka tygodni, jeżeli nie miesięcy – mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”.
W sobotę z terenu posesji zabrano piętnaście psów w najgorszym stanie. W gospodarstwie pozostało jeszcze dziesięć psów. Właściciele otrzymali czas, aby poprawić im warunki i również zacząć je leczyć. Jeżeli nie wykonają zaleceń, muszą liczyć się z tym, że stracą kolejne zwierzęta. Sprawą zajmują się policjanci ds. walki z przestępczością gospodarczą Komendy Powiatowej Policji w Pile. Członkowie „Pogotowia dla Zwierząt” złożyli bowiem zawiadomienie o przestępstwie. W Polsce za znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Jak można pomóc: „Pogotowie dla Zwierząt” codziennie przeprowadza na terenie całej Polski kontrole warunków utrzymania psów oraz zwierząt gospodarskich. Ma pod swoją opieką kilkaset zwierząt, którym zapewnia nie tylko schronienie i jedzenie, ale także opiekę weterynaryjną. Działania te wymagają wsparcia, bo praca członków Pogotowia to wolontariat. Koszty opieki nad zwierzętami pokrywane są tylko z darowizn ludzi dobrej woli. Chętni do pomocy proszeni są o kontakt: Pogotowie dla Zwierząt
KOMENTARZGrzegorz Bielawski, prezes „Pogotowia dla Zwierząt” Takich miejsc w kraju, jak to w gminie Kaczory, jest bardzo dużo. Rolnicy stwierdzają na przykład, że skoro nie opłaca im się już hodowla żywca, to może wykorzystać boksy i stworzyć „fabrykę” psów. Produkują więc psy różnych ras, a potem stoją na targowiskach i sprzedają nam te „wyroby”. Często sprzedają też psy przez internet. A my kupując psy na rynku, nie sprawdzamy warunków, w jakich żyją i płacąc za nie często po kilkaset złotych, dajemy im przyzwolenie na dalszą produkcję. Apelujemy więc, aby w przypadku zakupu psa z podejrzanego miejsca, zgłaszano nam takie sytuacje. Nie trzeba się bać – gwarantujemy anonimowość. Będziemy również interweniować we wskazanych miejscach. Naszym zadaniem jest przede wszystkim polepszenie losu zwierząt, ale również edukacja właścicieli.
Pracuję ze zwierzętami ponad 30 lat, ale nie widziałam jeszcze psów w tak złym stanie. Wstrząsnął mną dodatkowo fakt, iż niektóre psy nie mogły prawidłowo chodzić i biegać. Miały tak przerośnięte pazury, że nie tylko wytworzyły się tzw. spirale, ale wrastały one mocno w ciało, powodując ogromny ból zwierzęcia. Rany te już ropiały. W moczu niektórych psów widoczna była krew. Dlatego zleciliśmy dodatkowe badania, nie tylko krwi ale i inne. Czekamy na wyniki. W zależności od poczynionych ustaleń, będziemy psy właściwie leczyć.
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||












