Podaj dalej...

Historia tego psa to opowieść o ludzkim braku odpowiedzialności, empatii w powijakach i kapryśności decyzji. Suczka przechodziła z rąk do rąk, podrzucana jak kukułcze jajo, zmienność jej losu ukształtowała w niej dystans do człowieka. Osiem razy zyskiwała nadzieję na swoje miejsce na ziemi. Skończyła w schronisku, wśród setek innych, zapomnianych...

Jako trzymiesięczny szczeniak, Saba była systematycznie bita przez swojego „pana”, mieszkańca Trzcianki. Mężczyzna, najwyraźniej zwolennik twardego chowu, rzucał nią o ścianę. Piesek został mu odebrany przez „Pogotowie dla Zwierząt”.

Dom po raz drugi i trzeci

Udało się znaleźć jej dom, w Białej, koło Trzcianki. Po kilku miesiącach, w sierpniu 2008 roku, właściciele uznali, że jednak nie stać ich na jej utrzymanie i postanowili ją oddać. Została wówczas wysterylizowana i zaadoptowana przez Paulinę P. mieszkankę Tuczna. Kobieta bardzo o nią dbała, chodziła z nią na długie spacery, ale cóż...serce nie sługa. Poznała przystojnego homo sapiens i przeprowadziła się do niego. Nie było w ich związku miejsca dla psa.



Dom po raz czwarty

Zakochana pani zostawiła więc Sabę pod opieką swojego dziadka. Staruszek opiekował się nią, jak mógł. Ale przerosło go to zadanie, gdyż młody pies potrzebował bardzo wielu bodźców, wciąż chciał się bawić. - Saba to istne ADHD, kopała doły w ogrodzie i cały dzień biegałaby za patykiem lub innym aportem, goniła też koty – mówi Marta Tamm z „Pogotowia dla Zwierząt”.

I po raz piąty i szósty

Starszy pan oddał suczkę mieszkańcowi Lubieszy, który zasłynął niestety z tego, że nienajlepiej traktuje psy oraz zmienia je jak rękawiczki. Ten z kolei pozbył się go, swoim zwyczajem, oddając tutejszej rodzinie, państwu M. Byli to ludzie, u których „Pogotowie dla Zwierząt” podejmowało już wiele interwencji. Kiedyś odebrano im zagłodzoną sznaucerkę. Trzymali ją na polu, za domem przywiązaną do drzewa pasami od samochodu! Sznaucerka ta była z resztą podarunkiem od tego samego mężczyzny, co Saba.

Po raz siódmy

Członkowie „Pogotowia dla Zwierząt” kontrolowali w Lubieszy warunki utrzymania zwierząt u pana O. Przypadkowo ujrzeli znajomą psinę uwiązaną do budy. Okazało się, że Saba po raz kolejny zmieniła właściciela. Suczkę niezwłocznie odebrano. Wolontariusze rozpoczęli ustalanie drogi, jaką przebyło zwierzę, aby znaleźć się w tym miejscu.

Przystanek ósmy

Wolontariusze zawieźli psa do znajomej kobiety, która znalazła jej dom u swojego syna, w Jędrzejewie, gm. Czarnków, skąd do schroniska było już blisko... Dzieci nowego właściciela uwielbiały Sabę, była niezłomną towarzyszką ich zabaw. Wkrótce właściciel rozpoczął pracę za granicą. W Sabie rozwinął się instynkt włóczęgi, przyzwyczajona do samodzielnego radzenia sobie i luźnej relacji z ludźmi, którzy wciąż się wokół niej zmieniali, obudziła w sobie pierwotne skłonności. Żona nowego właściciela suczki początkowo szukała Saby, gdy ta wyruszała w teren. W końcu poddała się.

Stacja docelowa?

Pod koniec lata 2010 roku, suczka trafiła do schroniska, o czym poinformowano matkę właściciela przebywającego za granicą. Nikt z rodziny nie odebrał stamtąd psa...- Lepiej żeby wnuki nie wiedziały, że jest w schronisku. Myśleliśmy, że ten pies już nie żyje, synowa nie chce jej odbierać, były z nią same kłopoty, wciąż uciekała – powiedziała mieszkanka Jędrzejewa. Poproszono ją, aby poinformowała pracowników schroniska, że suczka jest już po zabiegu sterylizacji. Nie zrobiła tego. Lekarz weterynarii zorientował się dopiero, gdy „otworzył” suczkę na stole operacyjnym.

Apelowanie o nowy dom dla Saby rodzi pewien niepokój...czy będzie to tylko kolejny przystanek? Czy znajdzie się osoba odpowiedzialna, znająca się na psach, która poradzi sobie z jej ucieczkami? Rozwiązaniem może być trzymanie suczki w kojcu i zabieranie jej na długie spacery. Być może po jakimś czasie poczuje, że tym razem jest to dom na zawsze. Zainteresowane adopcją osoby proszone są o kontakt pod numerem telefonu: 794 163 133.

Komentarze
Dodaj nowy
Anonimowy   |2011-08-01 19:56:08
zwierzęta to nie zabawki
marzena   |2011-08-21 21:12:49
eh... :( smutna historia.
Ludzie to bydlaki.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."