Skazał je na śmierć od kleszczy i sepsy
Wpisany przez POW    Środa, 19 Maj 2010 21:33    PDF Drukuj Email

Inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt na terenie posesji przebywali razem z policjantami.Do dwóch lat więzienia grozi Krzysztofowi L. z gminy Obrzycko. Mężczyzna porzucił psy w lesie. Pogryzione z ranami na ciele czekały tam na pewną śmierć. Jeden z nich ma sepsę i złamaną miednicę. Oba psy miały w sobie ponad… 200 kleszczy! Uratowane zostały dzięki mieszkańcowi gminy, który zauważył je w lesie i o zdarzeniu powiadomił „Pogotowie dla Zwierząt”.  Krzysztof L. z gminy Obrzycko traktuje dobrze tylko te zwierzęta, z których ma zysk. Czyli bydło. Sprzedaje je na mięso, więc nic dziwnego, że muszą być w dobrej kondycji. A psy? - To fałszywe stwory - zapewnia tych, którzy przyjechali do niego zapytać o stan zdrowa zwierząt.


Jest niedziela. Drogą leśną w okolicy Obrzycka spacerują mieszkańcy. Jeden z nich zauważa, że w krzakach coś szeleści. Podchodzi bliżej – okazuje się, iż leżą tam dwa psy. Zwierzęta miały przebywać tam już od dłuższego czasu. W tym celu na miejsce udał się patrol interwencyjny „Pogotowia dla Zwierząt”. Po dojeździe na miejsce okazało się, iż w kompleksie leśnym leżą dwa psy. Pierwszy z nich to samiec - mniejszy - ważący ok. 5-9 kg. Zwierzę trzęsło się. Na głowie i ciele miało rany szarpane - prawdopodobnie powstałe na skutek ugryzienia przez inne zwierzę. Pies miał pozlepianą sierść, zaczerwienioną skórę na całym ciele i ranę w okolicach odbytu. Stan zwierzęcia był bardzo zły – zarówno fizyczny jak i psychiczny. Nie było z nim żadnego kontaktu. Zwierzę było wyczerpane, nie piło i nie jadło. Nie poruszało się także o własnych siłach. Drugi z psów – w typie mix owczarka niemieckiego ważył ok. 25-30 kg. Była to suka. Na jej ciele również stwierdzono obecność kilkudziesięciu kleszczy. Pies miał matową sierść. Był apatyczny. Przejawiał agresje w momencie próby pomocy mniejszemu psiakowi. Bardzo prawdopodobne jest to, że zwierzę wiedząc, iż młody psiak jest chory – broniło go. Psa udało się odciągnąć dopiero w momencie, kiedy otwarto puszkę z karmą. Zwierzę rzuciło się na jedzenie. Było bardzo wygłodniałe.

 

Murzyn był osowiały. Nie miał chęci życia.

Pies był cały pogryziony. Miał sepsę. Gdyby nie natychmiastowa pomoc lekarza weterynarii, mógłby umrzeć.

Bardzo pogryziony pies miał także przerwany odbyt.

Pies był cały pogryziony. Miał sepsę. Gdyby nie natychmiastowa pomoc lekarza weterynarii, mógłby umrzeć.

Murzyn miał na sobie ponad 100 kleszczy. Pęknięta miednica utrudniała mu poruszanie się.

To nie wszystkie kleszcze, które udało się wyciągnąć z psa. Z obu czworonogów wyciąganie ektopasożytów trwało kilka dni – w odstępach co kilka godzin ze względu na zły stan psów.

„Kama” ruszyła się z miejsca dopiero, kiedy podano jej suchą karmę.


W międzyczasie osoby z patrolu interwencyjnego przeszukiwały teren. Kilkaset metrów dalej znajdowała się posesja. Jej właściciel – Krzysztof L. poinformował, iż posiada trzy psy, ale dwóch psów obecnie nie ma na terenie gospodarstwa. Na pytanie, gdzie się znajdują i od kiedy ich nie ma – nie potrafił odpowiedzieć. Na miejsce znalezienia psów wezwany został patrol policji z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach. Po dokonaniu oględzin miejsca zdarzenia inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt” oraz policjanci udali się na teren wskazanej posesji, gdzie zamieszkiwało małżeństwo L.


Inspektorzy okazali Krzysztofowi L. dwa psy znalezione w lesie. Ten zaprzeczył jednak, aby były jego własnością. Pytany był o to kilkakrotnie. Za każdym razem odpowiadał, iż psów nie zna i nie wie, do kogo należą. Świadkami tych słów byli inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt” Grzegorz Bielawski, Katarzyna Kuźmicz, Elżbieta Jaźwiecka, Jakub Monterial, Małgorzata Krzysztofik oraz inni, w tym funkcjonariusze.

Krzysztof L., właściciel psów. Początkowo nie przyznawał się, że czworonogi należą do niego. Potwierdziła to jednak jego małżonka.


Grzegorz Bielawski poprosił Krzysztofa L., aby pozostał przy wjeździe do posesji, a sam z policjantami udał się do domu, gdzie przebywała żona właściciela – Barbara L. Ona w okazanych psach bez problemu rozpoznała zwierzęta, które należą do niej i do męża. Krzysztof L. stwierdził, iż psów nie chce z powrotem, bo są - jak się wyraził - „darmozjadami” i są „fałszywe”.

Grzegorz Bielawski, prezes Pogotowia dla Zwierząt pokazuje kobiecie czarnego psa. Ta rozpoznała w nim „Murzyna”.

Właściciel otrzymał zalecenia wobec zwierząt, które pozostały na posesji. Uwiązanemu na łańcuchu psu Krzysztof L. nie zapewniał dostępu do świeżej wody i ruchu.

Pies uwiązany był na łańcuchu. Powodował on obrażenia na skórze psa.


Dokonano również kontroli gospodarstwa należącego do państwa L. Okazało się, że na terenie posesji jest jeszcze jeden pies - przywiązany łańcuchem do budy, bez obroży. Zwierzę nie ma dostępu do świeżej wody, buda, w której mieszka - nie spełnia żadnych norm, to znaczy nie chroni psa przed zimnem, wiatrem, deszczem i mrozem. Nie jest odizolowana od ziemi. Pies jest mocno zakleszczony. „Pogotowie dla Zwierząt” wydało natychmiastowe zalecenia poprawy warunków utrzymania psa. Skontrolowano także warunki trzymania bydła. Stwierdzono dobrą kondycję zwierząt. Właściciel przyznał także, iż dba o bydło, ponieważ ma z tego pieniądze. Z psów pieniędzy nie ma, więc dlatego ich nie leczył i nie prowadził wobec nich zabiegów zabezpieczających przed chorobami. Właściciel psów pozostawiając je w lesie, naraził je na niebezpieczeństwo. Dlatego o sprawie powiadomiono policję. Gmina wydała decyzję administracyjną o odbiorze zwierząt. Teraz właściciela czeka rozprawa w sądzie.

 

Komentarze
Dodaj nowy
.
Asia. 2010-05-21 21:31:02

Znam te zwierzęta - suka ma na imię Saba.
skazał je na śmierc od kleszczy i sepsy
Rózia 2010-06-04 18:41:47

To nie rolnik, to bezwzględny oprawca. Jak można tak postąpić. Sam ma brzuch pod nos i stać go utrzymać psy. Dla takiego (nie napiszę człowieka) powinna być surowa kara, dwa lata więzienia z zamianą na ciężkie roboty przy melioracji rowów. Albo żeczywiście więzienie bez chleba i wody (tak jak te psy). Mam nadzieję, że sprawiedliwość go dosięgnie. Może jemu kiedyś zabraknie ludzkiego traktowania i będzie cierpiał tak samo. Miarą ludzkości jest stosunek do ludzi starych i bezbronnych zwierząt. Jaki przykład daje swoim dzieciom? Może one mu się kiedyś za to "odwdzięczą". Taki oprawca za ten czyn powinien być wykluczony ze swojego środowiska, wstyd.
Wielkie ukłony dla straży,
Qusio 2010-06-13 18:54:29

takich ludzi czeba tępić jak szkodniki dosłownie czeba tak sami ich traktować jak te zwierzęta !.
asia 2010-06-25 15:07:16

zabiłabym tego bydlaka!!!!!!
tott 2010-06-30 17:53:10

przywiązałbym ch... w lesie najlepiej koło mrowiska.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."

 
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDzisiaj203
mod_vvisit_counterWczoraj262
mod_vvisit_counterWizyt w tygodniu203
mod_vvisit_counterW ostatnim tygodniu2156
mod_vvisit_counterWizyt w miesiącu1181
mod_vvisit_counterW ostatnim miesiącu6651
mod_vvisit_counterŁącznie wizyt7832

We have: 5 guests, 1 bots online
Twój IP: 38.107.191.94
Dzisiaj: Wrz 04, 2010