Kundel bury z wiejskiej dziury Logo
Uratujmy „Gwiazdkę” na Wielkanoc [FILM]
Wpisany przez Igor Dzikiewicz    Sobota, 30 Marzec 2013 10:19   

Przez trzy lata cierpiała stawiając każdy krok. Kości kopytowe prawie przeszły na wylot. Kiedy już była nadzieja na rozpoczęcie leczenia i wyzdrowienie - jej właściciel skazał ją na śmierć. Za kilka dni był już uzgodniony jej transport do rzeźni w Rawiczu…

Dziś 6 - letnia klacz „Gwiazdka” spod Poznania jest już bezpieczna. Kilka dni temu odebrali ją właścicielowi inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt.

Koń kupiony został przez mieszkańców małej wsi pod Poznaniem z 5 lat temu. Stał w prowizorycznej stajni, we własnych odchodach. Kowal go nie odwiedzał, bo właściciel wolał pieniądze przeznaczać na piwo. Jakiś czas temu przez przypadek zwierzę zobaczyli pracownicy Biura Promocji i Reklamy "Generalczyk" z Poznania. Przejęli się losem konia, wezwali lekarza weterynarii, kowala. Zapłacili za leczenie. Właściciel jednak nie chciał współpracować. Koń stał w odchodach, bez siana, pozostawiony sam sobie.

O sprawie dowiedziało się „Pogotowie dla Zwierząt”. Tylko dzięki determinacji pracowników firmy „Generalczyk”. Reakcja organizacji była natychmiastowa. – Pojechaliśmy na miejsce już z koniowozem; wiedzieliśmy że klacz „Gwiazdkę” trzeba będzie zabrać. Nie mieliśmy pojęcia jednak, że jest z nią aż tak źle – mówi Krystyna Kukawska, inspektor ds. koni.

Okazało się iż klacz ma przewlekły ochwat, czyli ostry stan zapalny kopyt. Koń nie poruszał się, bo czynność ta bardzo go bolała. Często leżał na betonie, we własnych odchodach. Właściciel nie rozumiał, iż koń nie staje na nogi, bo kopyta bardzo bolą od ciężaru jaki przygniata kość. – Nasza klacz często odpoczywa za dnia leżąc sobie w stajni – ocenił podczas interwencji niczego nie świadomy bólu konia.

Przyćmienie

Najczęstszą przyczyną ochwatu jest dieta zbyt bogata w węglowodany. Dochodzi wówczas do zakwaszenia jelita ślepego, co powoduje rozwój bakterii wytwarzających endotoksyny. Oprócz uszkodzeń narządów wewnętrznych toksyny wywołują wzrost przepływu krwi tętnicami palcowymi przy jednoczesnym zmniejszeniu przesączenia w naczyniach włosowatych kopyta. W ten sposób dochodzi do niedokrwienia, czego efektem jest martwica blaszek kopyta. To wszystko, a przede wszystkim zmniejszona drożność małych naczyń krwionośnych powoduje zwiększanie się ilości płynu gromadzonego w puszce kopytowej. Dochodzi do zapalenia, wzrost ciśnienia płynu wywołuje ból i sprzyja odklejeniu się puszki od kości kopytowej. Przemieszczanie się tej kości i jej ucisk na podeszwę powoduje martwicę tworzywa podeszwowego i przebicie go. Procesowi temu towarzyszą zaburzenia narastania rogu.

Zwierzę odebrano właścicielowi. Umieszczono go w stajni pod Szamotułami. Wykonano badania RTG kończyn. Jeden z lekarzy po obejrzeniu fotografii kończyn konia wydał wyrok: - „Gwiazdka jest do uśpienia, ciężko ją będzie uratować”.

Inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt się nie poddali. Znaleźli lekarza, który podejmie się leczenia 6 letniej klaczy. - Jeśli choruje od 3 lat i nie doszło do zzucia puszki kopytowej to znaczy że część listewek tworzywa kopytowego ocalała i być może kopyta da się ocalić aczkolwiek nie będą ładne. Zabiegi to częste struganie kopyta oraz odpowiednia dieta i suplementacja minerałami. Z koniem trzeba codziennie chodzić na bardzo długie spacery nawet 10 km. – stwierdziła pani Dorota, lekarz weterynarii, która za kilka dni przyjedzie specjalnie do „Gwiazdki”. Przy pierwszym struganiu kopyt potrzebnych będzie kilka osób by trzymać klacz. Po zabiegu może mieć bowiem problemy ze staniem. Póki co dla konia potrzebne są olej lniany lub rzepakowy, który musi dostawać codziennie, wysłodki buraczane z otrębami pszennymi i mielony słonecznik. Powinna dostawać cynk, miedz i magnez.

- Na leczenie i nie wykluczone, iż wykup konia od właściciela zbieramy pieniądze. Nie chcemy przecież jej usypiać. Wiadomo, że podczas leczenia jeszcze 2-3 miesiące będzie cierpieć ale potem jest duża szansa, iż przez resztę życia, nie będzie odczuwać bólu. Podobne przypadki koni jakie były pod naszą opieką także w złym stanie dają nam wiarę, że i tym razem się uda – informuje Grzegorz Bielawski z Pogotowia dla Zwierząt.

Dlatego od wczoraj trwa zbiórka na leczenie „Gwiazdki”. Zwierzę można uratować wpłacając nawet drobne kwoty na konto: „Pogotowie dla Zwierząt” Pl. Pocztowy 4/6, 64-980 Trzcianka.98 8951 0009 5500 7807 2000 0060 z dopiskiem „Uratuj konia Gwiazdkę”. Jej losy będziemy śledzić już za kilka dni na tej stronie. Pomóżcie nam Państwo.

 

Dodaj komentarz

Prosimy o stosowanie się do zasad Netykiety i nieużywanie wulgaryzmów. Komentarze poniżej poziomu nie będą publikowane.


Kod antyspamowy
Odśwież