| Zapadł wyrok w sprawie pseudohodowli pitbuli! | |
|
Suki były tak wyeksploatowane, że ich listwy mleczne sięgały prawie do ziemi. Choszczno Wyrok dla właściciela największej „fabryki” pitbuli Sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, 1500 zł. nawiązki na cel związany z ochroną zwierząt, przepadek 35 psów i zakaz prowadzenia hodowli zwierząt na 4 lata – to kara za prowadzenie nielegalnej hodowli pitbuli i amstafów w Trzęsaczu w gm. Pełczyce. Taki werdykt ogłosił dziś Sąd Rejonowy w Choszcznie. – To sprawiedliwy wyrok, adekwatny do cierpienia zwierząt jakie latami sprawiał psom właściciel – oceniają inspektorzy „Pogotowia dla Zwierząt” w Trzciance, którzy byli prowadzili u właściciela interwencję i byli oskarżycielami posiłkowymi w sprawie karnej.
Psy były zamknięte w boksach po trzodzie chlewnej, bez dostępu do wody i światła.
Pod koniec lipca 2008 roku inspektorzy Pogotowia dla Zwierząt w Trzciance na terenie posesji Stanisława S. w Trzęsaczu gm. Pełczyce odkryli nielegalną (największą do tej pory w Polsce) hodowlę. Szczeniaki rasy amerykański pitbull terier miały być wystawiane do sprzedaży na niemieckich portalach internetowych, karmione miały być padliną, miały nie mieć dostępu do wody. Podobnie traktowane miały być duże psy tej samej rasy. Według anonimowych informacji zwierzęta te przetrzymywane były na grubych łańcuchach, nie miały dostępu do światła dziennego, karmione miały być także padliną i trzymane w kojcach po świniach we własnych odchodach. W dwóch budynkach gospodarczych zastano 35 psów amerykański pitbull terier oraz mieszańców ras american staford terier. Wszystkie one nie miały stałego dostępu do wody, były przywiązane w kojcach po trzodzie chlewnej na grubych łańcuchach, w kojcach znajdowały się odchody psów z kilku dni oraz padlina w postaci półtuszy wieprzowej z licznymi larwami much oraz białymi robakami. Jeden ze szczeniaków należący do Stanisława S. był wychudzony i chory.
W kojcach, gdzie znajdowały się szczeniaki wisiało na sznurze zepsute mięso, tak by zwierzę od najmłodszych dni uczyło się zdobywać pożywienia. W pomieszczeniu gospodarczym znajdowały się w większości suki, których zadaniem było tylko rodzenie kolejnego potomstwa. Zwierzęta te były bardzo wyeksploatowane, co stwierdzić można choćby po sromie lub sutkach. Psy stały we własnych odchodach i oparach amoniaku. Jako pokarm dostawały padlinę podwieszoną na sznurkach.
W stodole przebywały suki najbardziej wyeksploatowane. Sutki były tak wyciągnięte i zasuszone, że ciągnęły nimi po ziemi. Szczeniaki nie miały dostępu do wody a odchody w kojcach pochodziły co najmniej z kilkunastu tygodni. Zwierzęta były także trzymane w sadzie – przywiązane do drzew. Bez budy czy innego schronienia. Jedna z czterech suk, która jeszcze opiekowała się szczeniakami. Ogółem na posesji znaleziono 17 suk i 4 psy.
Pogotowie dla Zwierząt zabrało właścicielowi natychmiast wszystkie psy. Część była tak chora, że nie przeżyła transportu, inne należy do dziś leczyć, bo mają np. choroby skóry. Sprawa karna przeciwko właścicielowi trwała od stycznia 2009 roku. Przed Sądem Rejonowym w Choszcznie przesłuchano ponad 20 świadków: sąsiadów oskarżonego, lekarzy weterynarii, inspektorów „Pogotowia dla Zwierząt”. Sąd powołał także biegłego kynologa, by ten stwierdził, czy zwierzętom faktycznie zagrażało życie. - Warunki w jakich musiały przebywać psy oskarżonego nie spełniały i nie zaspokajały nawet minimalnych potrzeb tych zwierząt. Przebywanie w takich warunkach, na takiej przestrzeni i takiej ilości zwierząt, narażało życie oraz zdrowie posiadanych psów na niebezpieczeństwo, jednocześnie powodując cierpienia fizyczne i psychiczne psów. Zwierzęta przetrzymywane były w rażącym niechlujstwie, bałaganie i brudzie. Rażącym zaniedbaniem jest to że, oskarżony nie zapewnił swoim psom nawet wody pitnej. Równie niewłaściwy był sposób odżywiania psów. Większość psów posiadała matową, słabej jakość sierść co zapewne było wynikiem nieodpowiedniej diety zwierząt ubogiej w wartości odżywcze. Szczenięta były w stanie tragicznym, wychudzone, rachityczne - prawdopodobnie, oprócz nieodpowiedniego żywienia i odwodnienia z powodu braku wody, były chore. Wysoce naganne i niedopuszczalne jest pozostawienie suki karmiącej, która musi wytworzyć mleko na szczeniąt bez dostępu do wody, zwłaszcza podczas upału. Zadziwia fakt, że oskarżony nie zadbał nawet o małe szczenięta, które były ,, towarem" przeznaczonym do sprzedaży. Na skórze dorosłych psów, widać również odleżyny i modzele, zwłaszcza na kończynach, w szczególności łokciach psów. Zauważyć można ponadto zmiany skórne na ciałach niektórych psów wywołane być może przez alergie pokarmowe lub pasożyty skórne powodujące świąd i drapanie się przez psy. Kojce w których oskarżony trzymał psy nie były regularnie sprzątane z odchodów. U niektórych psów wyraźnie można zauważyć rozległe wyłysienia sierści wokół oczu - powodem tego stanu były z pewnością opary amoniaku, powodujące podrażnienia oczu zwierząt. Opary amoniaku powstały na skutek zaniedbania i nie usuwania odchodów zwierząt. Niedopuszczalne jest, aby psy stały w gnojówce powstałej z odchodów - powoduje to zwykle odparzenia i rany na kończynach zwierząt – stwierdziła w swoim orzeczeniu biegła Luiza Nilson. Stanisław S. po wysłuchaniu uzasadnienia wyroku nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.
Wczoraj, tj. w czwartek 8 kwietnia br. odbyła się ostatnia rozprawa karna, podczas której wygłoszono mowy końcowe. Prokurator Monika Nader-Kobierzewska z Choszczna i Grzegorz Bielawski, oskarżyciel z „Pogotowia dla Zwierząt” byli zgodni. Zażądali 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, przepadek 35 psów, zakaz prowadzenia hodowli zwierząt przez 10 lat i nawiązkę 1500 zł. na cel związany z ochroną zwierząt. Adwokat Stanisława S. chciał zmiany kwalifikacji prawnej czynu i ewentualne skazanie oskarżonego za wykroczenie a nie za przestępstwo. Zwierzęta miały choroby skórne, które były spowodowane oparami amoniaku unoszącymi się w powietrzu w dużym stężeniu.
Sąd zmniejszył nieco proponowane kary. Zgodził się na wyrok za przestępstwo ale zmniejszył go do 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata. I na 4 lata zakazał prowadzenia hodowli psów. Wobec skazanego dodatkowo została orzeczona nawiązka i przepadek psów. Sąd w ponad 15 minutowym uzasadnieniu wyroku stwierdził, iż nie ma dowodów na to aby Stanisław S. dbał należycie o zwierzęta. Szczególnie o najmłodsze z nich. – Oskarżony powinien wiedzieć, jak bardzo zwierzęta cierpią gdy żyją w ciemności, uwiązane na łańcuchach w boksach po trzodzie chlewnej, bez dostępu do właściwego jedzenia i wody. Szczególnie powinien troszczyć się o zdrowie psychiczne szczeniaków, które potem sprzedawał do nowych domów – mówiła Jolanta Rusiecka, sędzia Sądu Rejonowego w Choszcznie Przestraszone psy rzadko widywały ludzi. Nie miały odpowiedniego schronienia, które zabezpieczałoby przed zimnem. W zachowaniu oskarżonego sąd nie dopatrzył się skruchy. – Bardzo cieszę się z takiego wyroku. Jest on sprawiedliwy, bo adekwatny do cierpienia jakie przez lata przechodziły zwierzęta w hodowli u Stanisława S. Cieszę się także z innego powodu. Psy, które mamy pod opieką, nie wrócą do kata jakim był właściciel – mówi Grzegorz Bielawski, prezes „Pogotowia dla Zwierząt” w Trzciance i oskarżyciel posiłkowy w sprawie karnej. Wyrok nie jest prawomocny. Z danych statystycznych za lata 2000-2008 dotyczących osób prawomocnie skazanych za przestępstwa określone w ustawie o ochronie zwierząt wynika ponadto, że systematycznie rośnie liczba osób skazanych za te czyny. Przykładowo w 2000 r. zostało skazanych 214 osób, w tym 85 na karę pozbawienia wolności, a w 2007 r. 486 osób, w tym 217 na karę pozbawienia wolności, a w 2008 r. zostało skazanych 581 osób, w tym 243 na karę pozbawienia wolności.
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||

















