| 
Kilkanaście tygodni temu poszukiwaliśmy właściciela psa znalezionego na ulicach Trzcianki. Akcja zakończyła się sukcesem. Beryl nie tylko znalazł dom. Prawdopodobnie po prostu do niego wrócił.
|
|
| 
16 - letni mieszaniec Kuba zaskoczył wszystkich. Wolontariuszy - bo okazał się głuchy, a nie jak podawano - niewidomy. Właścicieli - bo się odnalazł, a myśleli, że zakończył swój psi żywot.
|
|
| 
Wolontariusze stracili już nadzieję ze uda się uchronić Tycie przed schroniskiem. I właśnie wtedy szóstoklasista, Damian Tryba zobaczył psiaka na plakacie. Razem z sześcioletnią siostrą - Sarą rozpoczęli batalię o małą suczkę.
|
|
| 
Stogi słomy były schronieniem dla sześciorga bezdomnych szczeniaków. Mieszkańcy gminy sami rozwiązali ten problem. Otwierając drzwi swego domu uchronili psy przed schroniskiem, a gminę przed ponoszeniem kosztów.
|
|
| 
Beczułka mieszkała w schronisku w Jędrzejewie od 2002 roku. Trafiła tam z Kaczor. Dawno już straciła nadzieję, że ktoś z odwiedzających schronisko weźmie ją do siebie.
|
|
| 
Józek zaczął przechodzić z rąk do rąk i z taką etykietką trafiłby do schroniska, co wróżyłoby, w najlepszym przypadku, dożywotni w nim pobyt. Miał szczęście, że spotkał na swej drodze Marka Maluśkiewicza, który ma serce nie tylko dla dzikich zwierząt i roślin.
|
|
| 
Od kilku tygodni Tygrys spoczywałby już (w najlepszym przypadku) pod ziemią. Weterynarz opiekujący się schroniskiem zdecydował, że pies kwalifikuje się do tzw. „uśpienia". Dzięki Ewie i Andrzejowi Bielawskim, Tygrys ma szansę pokazać, jak bardzo kwalifikuje się do... życia.
|
|
| Jak Rakieta został Cezarem |
| 
Wolontariusze zaraz po wejściu do schroniska zauważyli, że coś się w nim zmieniło. Coś nie było jak zwykle...- Gdzie jest Rakieta? - padło pytanie. I już było wiadomo że zabrakło jednego z najbardziej charakterystycznych mieszkańców azylu. Szczęście uśmiechnęło się wreszcie do niego.
|
|
| 
Kocur Bazyl odszedł z tego świata niespodziewanie. Znając jego charakter, można przypuszczać, że miał w tym swój ukryty cel. Chciał aby dwa małe kociaki również przekonały się jak to jest być zwierzakiem Kasi Bonk - Błoch...
|
|
| 
Tajemnicą pozostanie, dlaczego ranny Tojfel przyczołgał się akurat pod dom pani Kasi. Faktem jest że trafił bezbłędnie bo w tym miejscu nie odmówiono pomocy żadnemu zwierzęciu.
|
|
| 
Spełnił się sen kolejnego schroniskowego mieszkańca. Nie zawiodła Hanna Rzysko, policjantka z Romanowa, która po raz drugi przygarnęła bezdomnego psa, po tym, jak Perełka znalazła się za Tęczowym Mostem...
|
|
| 
Na stare lata Ząbek nie spodziewał się już niczego. Kilkuletni pobyt w schronisku pozbawił go zdrowia, radości, a przede wszystkim – nadziei.
|
|
| Zdjęcia doga z nowego domu |
| 
Aster w nowym domu czuje się bardzo dobrze.
|
|
| Suczka zakopana żywcem już w prawdziwym domu! |
| 
Ta historia znalazła swój szczęsliwy finał. Suczka, która przeżyła piekło, jest teraz najszczęśliwyszym psem pod słońcem.
|
|
| 
Udało się jej stworzyć magiczne miejsce na ziemi, o którym zawsze marzyła. Jej własną Tarę, gdzie przystań znalazły zwierzęta po przejściach. Trudno stąd wyjeżdżać i zawsze chce się wracać.
|
|
| 
Jaki podarunek na Dzień Babci otrzymała Marianna Wtulich? Nie była to laurka ani ciepłe bambosze, lecz...pies. Nie dziwi to, biorąc pod uwagę, że jej wnuczką jest Patrycja Ardziuk. Ta gimnazjalistka z charakterem towarzyszyła umierającemu Foksikowi do ostatnich chwil. Po odejściu przyjaciela nie traciła czasu, wiedząc że w schronisku jest wiele psich nieszczęść. Zaadoptowała Zuzię, podobny krok wymusiła na babci.
|
|
| 
Historia Bakiego znalazła swój szczęśliwy finał. Nowi właściciele przekonali się, że po psie ze schroniska trudno spodziewać się dobrego wychowania. Jednak postanowili się nie poddawać.
|
|
| 
Kilkumiesięczna kotka prezentowana w numerze Tygodnika Noteckiego z 13 kwietnia br. jest już bezpieczna w swoim nowym, a być może pierwszym w życiu domu.
|
|
| 
Zamiast upatrzonego psa Orlika, wolontariusze przywieźli Grzegorzowi Nowakowi suczkę Polkę. Mieszkaniec Komorzewa zgodził się na taka zamianę, aby uchronić zwierzę przed pobytem w schronisku. Dziś nie żałuje swojej decyzji.
|
|
| 
Borys spędził w schronisku pół roku. Jego historię opisywaliśmy w lutym, dzień po publikacji pies znajdował się już w swoim nowym domu. – Gdyby firma prowadząca schronisko nie blokowała nam dostępu do zdjęć psów, pewnie można byłoby zaoszczędzić zwierzęciu pobytu w tym miejscu, bo chętnych na tego psa było wielu – komentuje Paweł Helak z Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt.
|
|
| 
Ta historia o psie umierającym z głodu znalazła radosny finał. Ktoś zareagował w ostatniej chwili, sąd skazał sprawcę męczarni zwierzęcia, które umieszczono w schronisku. Kilka tygodni temu szczęśliwe zakończenie dopisał Ryszard Pol, dając Deksterowi dom, w którym zapomni o swoich przejściach.
|
|
| 
Nie wszystkie adopcje psów kończą się szczęśliwie, czasami, jak w przypadku Lali, to po prostu niewypały. Na szczęście Julita Chojnacka uratowała suczkę przed powrotem do schroniska. Wzięła ją do siebie na dobre i na złe. I nie żałowała ani przez chwilę swojej decyzji.
|
|
| 
To była miłość od pierwszego wejrzenia – mówi o swojej decyzji Monika Kwaśniewska. Decyzją tą uratowała niemłodego już psa przed wegetacja w schronisku. Nikt nie spodziewał się, że żyjący wiele lat na dworze Grzebyk, okaże się lwem salonowym.
|
|
| 
Historia dziesięcioletniej dobermanki, oddanej na stare lata do schroniska, znalazła swój krzepiący finał. Niesmak pozostawia świadomość, że przy odrobinie wysiłku, można by zaoszczędzić Soni przejść z ostatnich miesięcy.
|
|
| 
Kilkuletni mieszaniec zawsze był idealnym towarzyszem dla ludzi. Problem w tym, że nie mógł trafić na odpowiedniego człowieka. Dzięki mieszkańcowi Wielenia, zniknął z listy skazanych na zapomnienie schroniskowych psów. – Obdarzyłem go całkowitym zaufaniem, za co on się odpłaca – podkreśla Stanisław Parthun.
|
|
| 
Psy ze schroniska działają jak narkotyk. Jeśli raz zaadoptujesz jednego z nich, nie będziesz mógł już przestać.
|
|
| 
Tułała się po Jędrzejewie, nikt nie chciał jej przygarnąć, trafiła do schroniska. Na szczęście, nie na długo. Już nazajutrz „wyciągnęli” ją wolontariusze Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt. Kilka dni później znaleźli jej dom z prawdziwego zdarzenia.
|
|
| 
Cztery miesięce temu pies wpadł w sidła niedaleko Kuźnicy Czarnkowskiej. Jego skowyt usłyszał przejeżdżający rowerzysta, który wezwał pomoc- policję i pracowników firmy weterynaryjnej, którzy oswobodzili psa.
|
|
| Historia Berty zakończyła się happy- endem. Jedna z wolontariuszek zgodziła się przyjąć Bertę do swojego domu.
|
|
|
|