Odmiana losu Dekstera

Ta historia o psie umierającym z głodu znalazła radosny finał. Ktoś zareagował w ostatniej chwili, sąd skazał sprawcę męczarni zwierzęcia, które umieszczono w schronisku. Kilka tygodni temu szczęśliwe zakończenie dopisał Ryszard Pol, dając Deksterowi dom, w którym zapomni o swoich przejściach.

    Sprawa Dekstera była już kilkakrotnie, na bieżąco opisywana na łamach Tygodnika Noteckigo. Gdyby nie interwencja Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt, Dekster już by nie istniał. Umierał z głodu, powolna męczarnia trwała wiele miesięcy. – Pojawiliśmy się prawie w ostatniej chwili...- mówi Paweł Helak z TPdZ.

Na ratunek
     W marcu ubiegłego roku wolontariusze tej organizacji trafili na teren gospodarstwa w Średnicy (gm. Czarnków). Zastali trzy wychudzone, zaniedbane psy, trzymane na łańcuchach, bez dostępu do wody. Jeden z nich, dwuletni Dekster wyglądał jak szkielet obleczony skórą, z ledwością stał na łapach. Był apatyczny i sprawiał wrażenie, jakby nie mógł udźwignąć łańcucha, do którego go przywiązano. Interweniujący wezwali na miejsce lekarza weterynarii, który stwierdził zanik tkanki mięśniowej i stan kachetsji. Ponieważ dalsze pozostawienie psa w tym miejscu zagrażało jego życiu, Dekster został zabrany do schroniska. – Zdecydowaliśmy się na pozostawienie reszty psów, gdyż ich kondycja nie był aż tak drastyczna, a umieszczanie psów w schronisku, gdzie zazwyczaj zostają już na zawsze, stanowi dla nas rozwiązanie ostateczne – wyjaśnia Paweł Helak. Towarzystwo Pogotowie dla Zwierząt objęło gospodarstwo systematyczna kontrolą, tym samym miało nadzór nad opieką, do jakiej zobowiązali się właściciele wobec pozostałych psów. – Były pewne problemy z wyegzekwowaniem, aby powstały budy dla psów. Zaistniała też niemiła sytuacja, gdy okazało się, że państwo P. mają znów trzy psy. Utrzymywali, że ten trzeci był schowany w oborze, gdy byliśmy na poprzednich kontrolach. Wciąż powtarzała się sytuacja, że psy nie miały wody w miskach itp. Generalnie jednak warunki bytowania zwierząt uległy poprawie, głównie dzięki pani P. bo ze strony jej męża nie mogliśmy liczyć na współpracę – relacjonuje Alicja Kowalska z TPdZ.

Winny
    Sprawa trafiła do sądu. Mieczysław P. dawny właściciel Dekstera nie przyznawał się do winy, twierdził, że Dekster był chory, a on karmił swoje psy.. śrutem. Podobnie zresztą, jak jego zdaniem czynią wszyscy mieszkańcy wsi. Sąd jednak stwierdził, że linia obrony mężczyzny nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości i uznał go winnym znęcania się nad psem poprzez głodzenie. Mieczysław P. otrzymał karę pięciu miesięcy ograniczenia wolności, polegającej na wykonywaniu nieodpłatnej, kontrolowanej pracy na cele społeczne w Urzędzie Gminy Czarnków, po 20 godzin w miesiącu. Zasądził też od niego nawiązkę w wysokości 100 złotych na rzecz Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, jak też orzekł przepadek psa Dekstera.
    Przez cały ten czas Dekster czekał w schronisku, aż rozstrzygnie się jego los. Mimo, że pojawiły się osoby chętne na jego adoptowanie, pies do zakończenia procesu musiał pozostać w schronisku. Gdy oficjalnie jego właściciel utracił do niego wszelkie prawa, nie było już chętnych...Dekster bardzo szybko przybrał na wadze, stał się bardzo ładnym i radosnym psem. Złe przeżycia nie zdołały zniszczyć jego psychiki. Lubił ludzi, garnął się do pracowników schroniska.

 

Własne M
    Schludne gospodarstwo Ryszarda Pola, mieszkańca Pęckowa, od kilku tygodni stało się domem Dekstera. Gdy poprzedni pies gospodarza odszedł, pozostawiając pusty kojec, postanowił wybrać się do schroniska w Jędrzejewie. – Udaliśmy się tam wraz z małżonką. Widzieliśmy dużo psów na wybiegu, był tam też Dekster. Gdy wskoczył na żonę przednimi łapami, stwierdziła, że musimy go stamtąd zabrać – śmieje się Ryszard Pol.
    Deksterowi pozostało szczenięce usposobienie, jest przyjazny wobec wszystkich.  Mieszka w kojcu, w wygodnej budzie, kilka razy dziennie wypuszczany jest na duży teren wokół domu. Mała suczka, która przybłąkała się na teren gospodarstwa i oczywiście już została, stała się towarzyszką zabaw Dekstera. – Początkowo jadł wszystko, teraz nie rusza suchej karmy, czeka na coś lepszego – mówi Ryszard Pol. Ma też zwyczaj zaciętego bronienia swojego terytorium przed obcymi psami. Gdy mijają płot jego posesji, zachowuje się tak, jakby zamierzał je rozszarpać. Być może chce oznajmić potencjalnej konkurencji, że to on jest panem tego podwórka...
Beata Maciejewska

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."