|

Historia Bakiego znalazła swój szczęśliwy finał. Nowi właściciele przekonali się, że po psie ze schroniska trudno spodziewać się dobrego wychowania. Jednak postanowili się nie poddawać.
Baki został odebrany właścicielom, którzy nie potrafili zapewnić mu należytej opieki. Pies żył tylko dzięki uprzejmości sąsiadów, którzy systematycznie go dokarmiali. Trafił do schroniska w Jędrzejewie, jego zdjęcia ukazały się w gazecie. Zgłosił się mieszkaniec Krzyża Wlkp. Oznajmił, że niedawno odszedł jego pies, ma wolny kojec i budę, więc z chęcią zaadoptuje Bakiego. Szczęśliwy pies opuścił schronisko. Ponieważ posiada jeszcze szczenięce usposobienie i bardzo potrzebuje kontaktu z ludźmi, źle znosił pobyt w tym miejscu. Wolontariusze Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt dowieźli psa nowemu właścicielowi. Po kilku dniach mężczyzna zadzwonił z informacją, że chce oddać psa. Nie spełnił jego oczekiwań, ponieważ nie szczekał na obcych, miał rozwolnienie i... jakoś nie pasował do sadu. – Nie chciało nam się już nawet tłumaczyć, że to normalne, iż pies ma rozwolnienie po zmianie karmy, no i jak po kilku dniach ma szczekać na obcych, jeśli dokładnie nie wie, kto swój, a kto obcy? – wzdycha Paweł Helak z Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt. Powrót Bakiego do schroniska nie wchodził w rachubę, zwierzęciu pękłoby chyba serce. Toteż wolontariusze zaczęli szukać dla niego nowego domu. Pies był młody i bardzo ładnie się prezentował, więc uznali, że nie powinno być z tym trudności. I rzeczywiście, zgłosili się mieszkańcy Nowej Wsi. Młode małżeństwo postanowiło przygarnąć Bakiego. Zanim pojawił się pies, jego nowy pan wykonał dla niego budę, okazało się jednak, że Baki na zdjęciu sprawiał wrażenie mniejszego i konieczne było powiększenie budy. Baki natychmiast poczuł się tu jak u siebie. Zaczął bawić się z dziećmi i z drugim psem swych nowych państwa – szczeniakiem Majlo. Nie zdając sobie sprawy ze swoich rozmiarów, niechcący sprawiał małemu psiakowi ból, gdy zapamiętał się w zabawie. Ulubieńcem Bakiego został piątoklasista Kuba, uczeń Szkoły Podstawowej numer 2 w Trzciance. Pies na widok chłopca staje się radosny, gdyż wie, że jego mały pan będzie się z nim bawił. Nie dało się uniknąć problemów wychowawczych. Pies całe życie pozostawiony był sam sobie, a ostatnie przeprowadzki dodatkowo zachwiały jego poczuciem bezpieczeństwa. Baki nie lubi być sam, pcha się do mieszkania, ucieka z podwórka. Spokojny jest tylko wówczas, gdy ktoś z rodziny jest z nim na zewnątrz. Usiłuje wydostać się z kojca. – Mimo to postanowiliśmy dać mu szansę i nie zamierzamy go oddać – deklaruje nowy właściciel, który każdego dnia udoskonala kojec Bakiego. Beata Maciejewska
|