|

Spełnił się sen kolejnego schroniskowego mieszkańca. Nie zawiodła Hanna Rzysko, policjantka z Romanowa, która po raz drugi przygarnęła bezdomnego psa, po tym, jak Perełka znalazła się za Tęczowym Mostem...
Tolek trafił do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Jędrzejewie w listopadzie 2002 roku. Znaleziono go w Lubaszu. Przez cztery lata nikt nie zaadoptował tego sympatycznego psa. Był jednym z ulubieńców wolontariuszy: zawsze przyjazny, wesoły, ale też nie narzucający się, spokojny. Uwielbiał być szczotkowany. - Zawsze dyskretnie się nadstawiał, lekko trącając nasze nogi, zwracając w ten sposób na siebie uwagę. Potem stał jak zahipnotyzowany i pozwalał czesać się do woli - śmieje się Joanna Grośty, prezes Towarzystwa Pogotowie dla Zwierząt.
Wola życia Kilka lat temu Tolek zapadł na ciężką postać nosówki. Epidemia zdziesiątkowała schroniskowe czworonogi. Zanim wprowadzono zakaz wstępu do schroniska, wolontariusze zdążyli zobaczyć bardzo chore psy, z napadami drgawek, brudne od własnych wydzielin. Zobaczyli też Tolka i ten widok wywołał łzy. - To było masakryczne. Tolek był cały zaropiały, miał zatkany nos i tak zalepione oczy, że nie mógł nas zobaczyć. Słaniał się na nogach, wyglądał jakby nie miał pyska, tylko wielką, ropną wydzielinę. Ale usłyszał nas i zaczął biec w naszym kierunku, na oślep...Tak bardzo chciał iść z nami na spacer - wspomina Alicja Kowalska z TPdZ. Wolontariusze opuścili schronisko z ciężkim sercem, obawiali się, że już nie wyprowadzą Tolka na spacer... A jednak Tolek przeżył. I czekał na nich kilka miesięcy, przez które nie pozwolono członkom TPdZ odwiedzać psów. Miał ogromną wolę życia. - Tym trudniej było nam znieść świadomość, że tak długo tkwi w schronisku. Zwłaszcza, gdy właściciel schroniska, Zenon Jażdżewski, zakazał nam do niego wstępu. Nie mogliśmy już odwiedzać naszych psów, w tym Tolka - wyjaśnia Alicja Kowalska.
Za mostem Tymczasem Hania Rzysko przygarnęła do siebie Perełkę, suczkę znajdująca się pod opieką TPdZ. Perełka została zabrana właścicielom, którzy nie byli w stanie zapewnić jej właściwej opieki. Zwłaszcza, gdy po badaniach wykonanych na zlecenie towarzystwa, okazało się, że Perełka jest ciężko chora i zostało jej kilka miesięcy życia. Nie zraziło to policjantki, która zakochała się w suczce, gdy tylko ją zobaczyła. Natychmiast zaproponowała, że weźmie ja do siebie. Tym samym Perełka spędziła ostatnie miesiące życia jako najszczęśliwszy pies pod słońcem. Był okres, gdy wyniki jej badań zadziwiały lekarza weterynarii. Pies po prostu zdrowiał, jakby zarażony optymizmem Hanny Rzysko. Suczka nie widziała świata poza nią i Marcelem - synkiem swej pani. Wiernie czekała każdego dnia na powrót właścicielki z pracy. Całą sobą wyrażała radość i wdzięczność. Odeszła za Tęczowy Most latem ubr.
Uratowany Kilka miesięcy temu zdesperowani wolontariusze wydali folder ze swoimi pupilami i rozpoczęli akcję poszukiwania domów dla psów, które są najdłużej w schronisku. Hanna Rzysko i tym razem bez wahania zgodziła się przyjąć do siebie psa. Wybrano Tolka. Członkowie TPdZ byli nieco zszokowani, gdy wyprowadzili Tolka ze schroniska. - Bardzo się zmienił. Prawdę mówiąc stał się zatuczoną, wielką baryłką, wyglądał nienaturalnie, jakby napakowano go sterydami. Do tego ten okropny zapach, po prostu było nam wstyd zawieźć go nowej właścicielce...- przyznaje Paweł Helak z TPdZ. Tolek był nieco apatyczny, jakby zrezygnowany. Zaraz po przyjeździe do nowego domu został wykąpany i wyszczotkowany, co przyjął z wdzięcznością. Ożywił się natychmiast i zaczął poznawać nowe otoczenie. Wraz z Tolkiem do Hanny Rzysko przywieziono jeszcze małego kotka. - Pani Hania nas zadziwia, gdy tylko usłyszała o kotkach podrzuconych pod lecznicę, wyraziła chęć przygarnięcia jednego nieboraka. A ma już dwa psy i dwa koty - mówi Joanna Grośty. W ten sposób mały kotek - Mikrusek zamieszkał razem z Tolkiem.
Na sportowo Dla Tolka zaczął się czas prawdziwych przemian. - Już my sobie z tym poradzimy - orzekła Hanna Rzysko, rzucając okiem na tuszę psa. Wolontariusze nie mieli co do tego najmniejszych wątpliwości. W końcu jego nowa właścicielka dba o kondycję fizyczną, prowadzi sportowy tryb życia, bierze udział w policyjnych zawodach i odnosi na tym polu sukcesy. Nie jest więc możliwe, aby jakikolwiek pies pozostał przy niej gruby. Rzeczywiście już po paru tygodniach kondycja Tolka poprawiła się. Towarzyszył swej pani w bieganiu po lesie, dostawał odpowiednią karmę. I zupełnie się w niej zakochał. Podobnie jak w Czice - suczce pani Hani. Mimo że ma swoje posłanie w domu, gdy ma ochotę, wieczorami idzie z Cziką do garażu. Cieszy się tu nieskrępowaną wolnością, fascynuje go możliwość biegania po podwórku, gdy tylko zapragnie.- W tym miejscu Tolek jest zdrowy, szczęśliwy i zawsze z merdającym ogonkiem. Jesteśmy za to wdzięczni - mówi Joanna Grośty. Beata Maciejewska
|