| Beczułka ma dom | |
|
Beczułka mieszkała w schronisku w Jędrzejewie od 2002 roku. Trafiła tam z Kaczor. Dawno już straciła nadzieję, że ktoś z odwiedzających schronisko weźmie ją do siebie. Zaczęła sprawiać wrażenie smutnej. Owszem, cieszyła się, gdy wolontariusze zabierali ją na spacer, ale inaczej niż inne psy, mniej intensywnie. Zamerdała tylko ogonem i posłusznie człapała przy nodze opiekuna. Zawsze była wrażliwa i spokojna. Z wyglądu - zwyczajny pies i właśnie dlatego nikt jej nie zauważał. Aż do listopada 2004 roku. Pies państwa Czajka z Wielenia odszedł na raka. Postanowili wziąć psa ze schroniska. Uwagę ich syna zwróciła właśnie Beczułka: - Wszystkie psy rzuciły się do siatki i desperacko starały się na siebie zwrócić uwagę. Tylko ona jedna siedziała z boku i spokojnie się temu przyglądała. Postanowiłem, że musi to być ten pies - mówi Szczepan Czajka, syn nowych opiekunów Beczułki. Dziś Beczułka jest zupełnie innym psem, choć zachowała swe imię nadane przez wolontariuszy. Mieszka w domku jednorodzinnym, posiada wzorcową budę, ustawioną w korytarzu budynku. Uwielbia swoją nową rodzinę i jest najwdzięczniejszym czworonogiem pod słońcem. - Często budzi nas rano, przybiega pod sypialnię, gdy za długo nie wstajemy i dając znać o swoim istnieniu! - uśmiecha się Maria Czujka. Dawniej nieco strachliwa suczka, dziś z oddaniem pilnuje podwórza, ośmiela się nawet szczekać w jego obronie. Radosnym szczekaniem reaguje też na widok smyczy, bo uwielbia wychodzić na spacery. - Jesteśmy z niej bardzo zadowoleni. Ten pies docenia każdy gest. Cieszy ją wszystko, bo wcześniej tego nie miała - wyjaśnia Kazimierz Czajka. Beczułka trafiła do dobrych ludzi i w pełni na to zasłużyła.
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |

















